Ulica profesorska" - przechadzka ze Stanisławem Kwiatkowskim
Ulica Słowackiego w Sochaczewie zasługuje na miano ulicy profesorskiej. Na przestrzeni dziesięcioleci zamieszkiwało ją tak wiele pedagogów i naukowców, że trudno znaleźć porównanie dla tego niezwykłego nagromadzenia reprezentantów środowiska nauczycielskiego. Stanisław Kwiatkowski, znawca sochaczewskiej historii, przeprowadził nas po tej niewielkiej uliczce, odkrywając opowieści o ludziach, którzy kształtowali edukację w mieście.
Ulica Słowackiego, nazwana imieniem znakomitego poety, biegnie od drewnianego mostka, za którym przebiegał niegdyś szeroki na trzy do czterech metrów rów z wodą — dzisiaj przebiega tędy ulica Wojska Polskiego. Stanisław Kwiatkowski pamięta tę okolicę z czasów swojej edukacji w szkole powszechnej, zwanej wtedy białą, obecnie Szkole Podstawowej nr 1. „Czasem, przy złej pogodzie, odprowadzaliśmy do domu, wraz z kolegami, naszą wspaniałą wychowawczynię i jednocześnie nauczycielkę języka polskiego, panią Marię Wołk" — wspomina. Równocześnie z niej mieszkała Anna Górko, dziś Głuchowska, żona profesora Jana Głuchowskiego. Oboje pochodzą z Sochaczewa, choć osiedli się w Toruniu, zawsze uważnie śledzą losy rodzinnego miasta.
Wśród mieszkańców ulicy Słowackiego szczególne miejsce zajmowała prof. Wanda Górko, nauczycielka języka polskiego w sochaczewskich szkołach średnich — osoba znana, wielce szanowana i zasłużona dla edukacji pokolenia. Urodzona jako Wanda Gierałtowska, była jedną z pierwszych maturzystek sochaczewskiego liceum. Po ukończeniu studiów na Uniwersytecie Warszawskim powróciła do rodzinnego miasta i przez wiele lat, aż do emerytury i dłużej, uczyła w gimnazjum i liceum. Jej dwaj synowie i dwie córki poszły w jej ślady. Anna Górko, po mężu Głuchowska, została nauczycielką języka polskiego w szkołach średnich w Toruniu. Mgr inż. Krystyna Górko, po zamążpójściu Szymańska, uczyła przedmiotów zawodowych w Technikum Ogrodniczym w Sochaczewie, a następnie w warszawskich szkołach. Mgr inż. Zygmunt Górko pracował w zakładach „Zatra" w Teresinie, jednocześnie nauczając przedmiotów zawodowych z zakresu elektroniki w „Osiemdziesiątce". Zofia Górko, po mężu Wańkowicz, wybrała inną ścieżkę zawodową — została lekarzem nefrologiem z tytułem profesorskim i pracowała w klinice wojskowej na Szaserów.
Heroizm nauczycieli z ulicy Słowackiego ujawnił się szczególnie podczas II wojny światowej. Polska polityka edukacyjna okupanta zmierzała wprost do zagłady cywilizacyjnej narodu. Już 15 listopada 1939 roku władze niemieckie zamknęły gimnazja i licea na terenie Generalnej Guberni, pozostawiając jedynie, w ograniczonym zakresie, szkolnictwo powszechne i zawodowe. Język polski został zakazany w szkołach — językiem urzędowym miał być niemiecki. W odpowiedzi na tę politykę, z inicjatywy Związku Nauczycielstwa Polskiego działającego pod nazwą Tajnej Organizacji Nauczycielskiej (TON), w całym okupowanym kraju zaczęły powstawać tajne komplety nauczania. W Sochaczewie ponad 20 nauczycieli, wśród nich Wanda Górko, podjęło się ryzyka zorganizowania pierwszych tajnych kompletów. Grożące im konsekwencje były nieubłagane — wywózka do obozu albo śmierć. Nauczyciele prowadzili zajęcia z matematyki, fizyki, biologii, geografii, historii i języka polskiego. W grupie oprócz nauczycieli byli również księża. Dla uczestników była to próba zachowania polskiej kultury, nauki i oświaty w czasach, gdy system okupacyjny dążył do ich zniszczenia.
Poświęcenie pedagogów oceniono wysoko wiele lat później. W 1993 roku Rada Miejska Sochaczewa przyznała nauczycielom tajnego nauczania zbiorowy tytuł Honorowych Obywateli Miasta, doceniając ich odwagę, poświęcenie i patriotyzm. Wśród nich znalazła się Wanda Górko, która przez lata wojny ryzykowała życiem, aby uczniowie nie stracili dostępu do polskiej edukacji.
Ulica Słowackiego przyciągała pedagogów także z innych powodów. Prof. Aleksandra Kruszyńskiego, nauczyciela języka niemieckiego, pamiętają starsi absolwenci liceum. Na ulicy Moniuszki, przedłużeniu Słowackiego w kierunku Bzury, mieszkał prof. Julian Pawłowski, który do Sochaczewa przybył w czasie wojny. Był poliglotą znającym angielski, niemiecki, francuski i łacinę. Swoją edukację zdobywał w przedwojennym Berlinie, Wiedniu i Poznaniu. W sochaczewskim liceum w latach 50. nauczał francuskiego, zaś w Seminarium Duchownym Ojców Franciszkanów w Niepokalanowie wykładał niemiecki i łacinę. Inni nauczyciele gimnazjum i liceum — prof. Teresa i Zdzisław Łuczyńscy, uczący fizyki — również mieszkali w tej okolicy.
Na Słowackiego zamieszkiwało także wielu pedagogów szkół podstawowych. Obok wspominanej już Marii Wołk mieszkała Helena Stradomska, wieloletnia nauczycielka SP 1, polonistka Henryka Słomka z SP 3, państwo Jabłońscy uczący w „Jedynce" i Elżbieta Wojewoda (z domu Biernacka), wieloletnia nauczycielka w Szkole Podstawowej nr 3, żona emerytowanego dyrektora sochaczewskiego muzeum Macieja Wojewody.
Dwie nazwiska z ulicy Słowackiego urosły do rangi naukowców akademickich. Kazimierz Rosiński, fizyk specjalizujący się w optyce, pracował na Uniwersytecie Warszawskim. Był członkiem Polskiego Towarzystwa Fizycznego oraz Instytutu Fizyki Polskiej Akademii Nauk. Prof. dr hab. Jerzy Poczobut od lat związany jest z Wydziałem Prawa i Administracji UW, specjalizuje się w prawie cywilnym, handlowym i międzynarodowym prywatnym.
Stanisław Kwiatkowski przyznaje, że lista nauczycieli mieszkających na Słowackiego prawdopodobnie nie jest kompletna. Szczególnie wśród młodszych pokoleń mieszkało tam zapewne jeszcze wielu pedagogów, których nie udało się ustalić. Mimo to, jak sam stwierdza, „jak na taką małą uliczkę, to wyjątkowe nagromadzenie »ciała pedagogicznego«". Nie dziwi więc, że w świadomości sochaczewian ulica Słowackiego przybrała miano ulicy profesorskiej — bo miano to zasłużyła sobie poprzez dekadomaniowe tworzenie przestrzeni dla nauczania, nauki i edukacji pokolenia.
Źródło: UM Sochaczew