Mam NEWSA! Reklama Kontakt Dołącz do nas
Strona główna Polityka Politologia, orzechy laskowe i patriotyzm lokalny
Politologia, orzechy laskowe i patriotyzm lokalny
Polityka Sochaczew

Politologia, orzechy laskowe i patriotyzm lokalny

Taras Hrikh, 23-letni magister politologii, wybrał drogę odmienną od większości swoich rówieśników. Zamiast szukać kariery w metropolii, powrócił do rodzinnego Gródka w obwodzie chmielnickim na Ukrainie, miasta pozostającego od 1992 roku w partnerstwie z Sochaczewem. Połączył pracę intelektualną wynikającą z ukończonych studiów z rolnictwem — uprawia leszczyny na polu liczącym 62 drzewa, z którego już przeprowadził pięć zbiorów. To połączenie wydaje się niemożliwe, a jednak dla młodego Ukraińca to naturalna konsekwencja doświadczeń z czasów głębokich przełomów w jego kraju.

Dorośnie w cieniu pandemii i wojny — to doświadczenie definiuje całe pokolenie Tarasa Hrikha. Kiedy pyta się go, co oznacza bycie młodym człowiekiem w Polsce XXI wieku, odpowiada z refleksją, ale i mocnym przekonaniem. "Dla mnie bycie młodym Ukraińcem dzisiaj, to przede wszystkim świadomość, że moje dorastanie przypadło na czas ogromnych kontrastów: najpierw pandemia, a potem wojna na pełną skalę" — mówi. Zarazem podkreśla, że te doświadczenia wyraźnie określiły jego tożsamość. "Kluczowa jest tu kwestia tożsamości. O ile wcześniej mogłem jeszcze szukać odpowiedzi na pytanie «kim jestem?», o tyle teraz jest ona jasna: jestem Ukraińcem, mieszkańcem Gródka, przedstawicielem swojego pokolenia" — wyjaśnia. Dla niego to nie puste hasła, ale powód do dumy i poczucie wielkiej odpowiedzialności wobec kraju i lokalnej społeczności.

Fascynacja politologią przyszła do Tarasa stosunkowo późno. Dopiero w drugiej połowie szkoły średniej, podczas wizyty na uniwersytecie, rozmowy z wykładowcami i studentami przekonały go do tego kierunku. Wcześniej wahał się między historią a stosunkami międzynarodowymi, ale ostatecznie politologia wydała mu się najbardziej wszechstronna. "To właśnie politologia połączyła wszystkie moje pasje: historię, politykę i dyplomację" — wspomina. Po roku intensywnych przygotowań do egzaminów i osiągnięciu satysfakcjonujących wyników wątpliwości znikły. Sześć lat nauki we Lwowie — od którego przez całą edukację tęsknił do domu — ukształtowały jego postrzeganie świata polityki. Kierunek przygotowuje do bycia świadomym obywatelem, rozumiejącym mechanizmy procesów politycznych, struktury państwowe i funkcjonowanie samorządu terytorialnego. Taras przez całe studia szczegółowo analizował ostatni system, a jego wiedza przerodziła się w konkretne poglądy na przyszłość kraju.

Perspektywa Hrikha na historię i współczesne wydarzenia uległa znaczącej ewolucji od czasów pierwszego roku. Zawsze był realistą, nigdy nie wierzył, że polityka bierze się znikąd, ale magisterium odsłoniło mu głębsze prawidłowości. "Odkryłem pewną prawidłowość: wydarzenia historyczne dość często się powtarzają. Można je przewidzieć, a nawet kontrolować — widzę to wyraźnie na przykładzie dzisiejszych doświadczeń" — przekonuje. Dla niego najwyrazistszą paralą jest sytuacja Ukrainy po pierwszej wojnie światowej, z czasami Ukraińskiej Republiki Ludowej. Wtedy, podobnie jak teraz, trwały procesy państwowotwórcze. Nawet sposób, w jaki ludzie reagowali na zmiany sprzed stu lat, uderzająco przypomina dzisiejsze postawy. Postawę Ukraińców wobec okupanta — zarówno historyczną, jak i współczesną — upatruje w wielu cechach wspólnych. Choć Ukraina bywa ostro krytykowana, na tle krajów europejskich — Czech, Austrii czy Węgier, które Taras badał w ramach kilku przedmiotów — wypada zdecydowanie lepiej. "Moje analizy wykazały, że Ukraina, jako stosunkowo młode państwo, ma już osiągnięcia, z których możemy być dumni" — zaznacza. Przykładem jest reforma samorządowa, choć proces ten nie został jeszcze w pełni ukończony.

Równolegle ze studiami politologią Taras zajmował się rolnictwem — dziedziną, którą kojarzy się zwykle ze światem oddalonym od intelektualnych rozważań. Tymczasem dla niego to naturalna kontynuacja rodzinnej tradycji. Jego ojciec to agronomem i rolnik, który zaszczepił syna pasję i nauczył go fachu. Jednak decyzja o zawodowym zaangażowaniu się w rolnictwo nie przyszła z konieczności, ale z potrzeby równowagi psychicznej. "Kiedy pracuję fizycznie, mój umysł odpoczywa. To dla mnie bardzo ważna równowaga: intensywny wysiłek intelektualny rekompensuję aktywnością fizyczną i na odwrót" — wyjaśnia. Na poważnie zaczął uprawiać ziemię w 2020 roku, zaraz po ukończeniu szkoły, mając zaledwie 17 lat. Wtedy posadziła swój pierwszy sad i rozpoczął eksperymenty. Proces ten trwa już prawie sześć lat i dla Tarasa to coś znacznie więcej niż praca — to bezcenne doświadczenie, hobby i życiowa pasja w jednym.

Leszczyna wydała mu się najlepszym wyborem do uprawy z kilku konkretnych powodów. Orzechy laskowe dają niezależność czasową, której nie ma uprawa malin czy porzeczek. Te ostatnie szybko się psują, wymagając natychmiastowej logistyki i infrastruktury. "Orzech laskowy jest bardziej wdzięczny — może spokojnie leżeć na strychu nawet przez rok" — tłumaczy. Do tego wyboru zainspirowali go rodzice, namawiając, by stworzył coś własnego i trwałego. Jego sad, liczący obecnie 62 drzewa, to jedno z jego najważniejszych osiągnięć. "Wyhodowałem go praktycznie od podstaw. Mój sad to przestrzeń, w której czuję się prawdziwym gospodarzem" — mówi z dumą. Większość prac wykonuje samodzielnie lub z pomocą rodziny. Rodzice wspierają go merytorycznie, dziadkowie dzielą się cennymi wskazówkami. Największym wyzwaniem są zbiory — we wrześniu 2025 roku przez dwa tygodnie codziennie zbierał orzechy praktycznie bez wytchnienia, aż w końcu zaprosi do pomocy przyjaciół, którzy chętnie dołączyli do przedsięwzięcia.

Wiedza zdobyta na uniwersytecie okazała się zaskakująco praktyczna w tak konkretnym, rolniczym zajęciu. Politologia przyda się Tarasowi przede wszystkim przy budowaniu marki. Wykorzystuje teorie wynoszone z wykładów i lektur do zrozumienia potrzeb odbiorców i mechanizmów wpływających na decyzje konsumenckie. "Marketing w dużej mierze opiera się na psychologii — trzeba wiedzieć, jak sprawić, by marka zapadła w pamięć. Baza politologiczna niezwykle ułatwia to zadanie" — wyjaśnia. Już teraz pracuje nad autorskimi produktami z orzechów wyhodowanych w swoim sadzie, łącząc tym samym teoretyczną wiedzę z praktyczną przedsiębiorczością.

Choć przez sześć lat nauki we Lwowie nie było dnia, bym Taras nie tęsknił za domem, nie chwytał się od razu transferu do większego miasta. Po studiach powrócił do Gródka niemal natychmiast. "Bardzo kocham Gródek, to moje miejsce na ziemi. Po studiach wróciłem tu niemal natychmiast. Jestem niezwykle dumny z bycia mieszkańcem tego miasta" — deklaruje. Uważa, że to idealna przestrzeń do rozpoczęcia swojej drogi zawodowej. Być może kiedyś przeniesie się do większego ośrodka, ale teraz Gródek to dla niego wielka miłość. Tutejsze uliczki to dla niego coś więcej niż trasy spacerowe — to przestrzeń, w której czuje się u siebie. Odkrywa miasto zupełnie na nowo, czerpując z tego ogromną satysfakcję.

Pytany o rolę swojego pokolenia w rozwoju społeczno-gospodarczym lokalnych wspólnot, Taras obserwuje zarówno wyzwania, jak i ogromny potencjał. Patrząc na obecną sytuację, jego pokolenie w dużej mierze nie miało jeszcze okazji uczestniczyć w wyborach. Nadchodzące głosowania będą dla nich realnym sprawdzianem aktywności. "Już teraz dostrzegam jednak, że moi rówieśnicy są gotowi nie tylko do oddania głosu, ale do realnego angażowania się w politykę i aktywne współtworzenie życia lokalnej społeczności" — zaznacza. W sferze gospodarczej również widać duży potencjał — wielu młodych ludzi deklaruje gotowość do otwarcia własnych biznesów. Obecnie są na etapie przygotowań, czekając na bardziej sprzyjającą koniunkturę. Taras obserwuje to zarówno u siebie, jak i u swoich znajomych. Dla niego Gródek to doskonałe miejsce na start — można tu zainicjować wiele startupów, które z czasem mają szansę rozrosnąć się w znaczące przedsięwzięcia.

O swoich osobistych marzeniach mówi jasno i konkretnie. Widzi w Gródku ogromny, niewykorzystany potencjał. "Moim wielkim marzeniem jest powrót mieszkańców z emigracji do ich rodzinnego miasta. Chciałbym zobaczyć Gródek w pełnym rozkwicie — zarówno pod względem gospodarczym, jak i politycznym" — wyznaje. Pragnie, by wszyscy poczuli, jak piękne jest to miasto. Odnośnie swojej przyszłości politycznej jest realistą. Choć studiował politologię i ma jasną wizję przyszłości kraju, przez najbliższe dwadzieścia lat raczej nie będzie politykiem. "Chcę najpierw zdobyć doświadczenie, rozwinąć się jako osobowość, a dopiero z czasem spróbować swoich sił w polityce. Na razie planuję pracować w obszarach pokrewnych" — mówi. Odpowiedzialność rozumie jako wymóg, by najpierw stawać się lepszą wersją samego siebie, a dopiero potem oczekiwać zmian od innych. "Jeśli widzę, że instytucje polityczne nie są wystarczająco silne, muszę sam dążyć do rozwoju — wtedy inni mogą pójść w moje ślady" — przekonuje.

Młodym ludziom, którzy czują niepewność lub lęk przed wyborem drogi życiowej, Taras ma przesłanie zbudowane na doświadczeniu. "To trudny etap, który po prostu trzeba przejść. Na tej drodze nie unikniemy rozczarowań, ale czekają nas też fascynujące odkrycia" — mówi. W jego ujęciu w młodości życie przypomina mnóstwo zamkniętych drzwi. "Kiedy jednak zaczynamy je stopniowo otwierać, nasza perspektywa ulega znacznemu poszerzeniu. Nie wolno ograniczać się do jednej rzeczy. Trzeba żyć odważnie, stale się uczyć i nieustannie odkrywać nowe horyzonty" — przekonuje. Siłę do działania właśnie na Ukrainie czerpie z dostrzeżenia pewnych kontrastów. Pozytywnie zaskoczyło go to, że pod wieloma względami jego kraj wypada lepiej niż sąsiednie państwa. Ludzie na Ukrainie są dla niego wyjątkowi. "Widzę, jak silni i zahartowani potrafią być Ukraińcy. To właśnie ta niezłomność daje mi głęboką wiarę w to, że jesteśmy na właściwej drodze" — kończy.

Artykuł powstał w Centrum Prasowym Telewizji i Radia w Gródku dzięki wsparciu Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej dla Dziennikarzy i Korespondentów Wojennych. Historia Tarasa Hrikha to przykład, że ambicje młodych ludzi wcale nie muszą skupiać się wyłącznie wokół wielkich metropolii. Czasami ta "ambicja" to powrót do korzeni, połączenie teorii z praktyką i budowanie przyszłości w rodzinnym mieście.

Źródło: UM Sochaczew