Znicz Pruszków przegrał z Odrą Opole 2:3 po dramatycznej końcówce
Piłkarze Znicza Pruszków przegrali z Odrą Opole 2:3 w spotkaniu ligowym, które rozegrali na własnym stadionie. Gospodarzom przez większość czasu meczu szczęście dopisywało – prowadzili po pierwszej połowie 2:0 i kontrolowali grę, jednak po przerwie goście zdołali przeprowadzić efektowny comeback. Ostatecznym ciosem okazało się trafienie Michała Feliksa w doliczonym czasie gry, które dało zwycięstwo opolanom i pozostawiło pruskich kibiców ze smutkiem na twarzy.
Znicz doskonale wszedł w to starcie. Już w czwartej minucie gospodarze objęli prowadzenie dzięki autogolowi Marcela Białowąsa. Do pola karnego dokładnie dośrodkował Tymon Proczek, a bramkarz Odry nie potrafił obronić tego zagrania. Przebieg pierwszej części gry zdawał się przemawiać na korzyść pruskich piłkarzy – dysponowali zdecydowaną przewagą, zaś defensywa skutecznie neutralizowała zagrożenia ze strony rywali. Wysiłek przyniósł efekt. W 44. minucie Krystian Tabara dokonał szybkiego przechwytu, którego rozpęd pozwolił mu na przerzucenie piłki do Radosława Majewskiego. Ten z dystansu około 18 metrów oddał precyzyjny strzał i pokonał bramkarza opolski. Oznaczało to, że drużyna Petera Struhára schodzić będzie na przerwę z komfortowym prowadzeniem 2:0 i mecz wyglądał na w pełni kontrolowany.
Druga połowa przyniosła drastyczną zmianę scenariusza. Goście z Opola ruszyli do intensywnego odrabiania strat i szybko efekty tego wysiłku były widoczne. W 50. minucie, zaraz po wznowieniu gry, Szymon Kobusiński wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego i głową skierował piłkę do siatki na bliższym słupku. Nagle Odra poczuła krew w żylach. Pod koniec pierwszych godzin drugiej połowy, bo w 72. minucie, Michał Feliks wyrównał stan meczu, trafiając po podaniu Damiana Tronta z rzutu wolnego. Drużyna trener Piotra Plewni wyraźnie przejęła inicjatywę i coraz częściej gościła pod bramką Napieraja.
Ostatnie minuty spotkania były nerwowe i pełne emocji. Wydawało się, że zawodnicy obydwu zespołów są skazani na dzielenie punktów, jednak Odra miała jeszcze jeden plan do zrealizowania. W 92. minucie, w doliczonym czasie gry, właśnie Michał Feliks zakończy długie prostopadłe podanie uderzeniem pod poprzeczkę, który okazał się nie do obrony. Gol w ostatniej chwili zawsze boli szczególnie boleśnie, a dla gospodarzy stała się to bolesna lekcja tego, jak w piłce nic nie jest przesądzone.
Statystyki meczu pokazywały, że Znicz lepiej wykorzystał sytuacje w pierwszej połowie i kontrolował grę przez większość czasu – posiadał piłkę przez 54 procent czasu gry. Strzelce celne wypracowali sobie jednak mniej okazji (2:5), a także strzały niecelne padły w stosunku 4:4. Faulów popełniono po stronie gospodarzy znacznie więcej – aż 16 w porównaniu do 9 opolskich. Kartkami ukarani zostali Tymon Proczek z Znicza (w 58. minucie) oraz Szymon Kobusiński z Odry (w 57. minucie).
Mimo rozczarowującego wyniku drużyna z Pruszkowa pokazała momenty bardzo dobrej gry i charakter walki. W składzie gospodarzy zagrali m.in. Napieraj, Jach, Pawlik, Konieczny, Juzvak, Proczek, Plewka, Tabara, D. Bąk, Ciepiela i Majewski, którzy podczas zmian zostali wsparci przez Nadolskiego, Karoła, Kazimierczaka, Boreckiego i Sokła. W drużynie gości, pod wodzą trenera Piotra Plewni, pojawili się Haluch, Piroch, Chrzanowski, Purzycki, Mida, Liber, Tront, Spychała, Kendzia, Białowąs i Kobusiński, a także zmiennicy wchodzący na boisko – Sukiennicki, Miloš, Kupczyk i Feliks, który w końcu okazał się kluczową postacią tego spotkania.
Przed pruskim zespołem teraz próba rehabilitacji. Kolejnym sprawdzianem będzie starcie z Pogonią Siedlce, w którym Znicz będzie musiał koniecznie powalczyć o trzy punkty i zapewnić sobie lepszą pozycję w tabeli. To będzie okazja do pokazania, że przygnębiająca końcówka z Odrą nie złamała wiary piłkarzy w możliwości drużyny.
Źródło: Znicz Pruszków