Zgłosiła kradzież auta, by chronić partnera. Prawda wyszła na światło
Policjanci z Wyskowa szybko rozszyfrował zagadkę kradzieży samochodu zgłoszonej przez mieszkankę powiatu. Okazało się, że 38-letnia kobieta celowo zawiadomiła o zniknięciu Audi, aby chronić swojego 40-letniego partnera przed konsekwencjami popełnionych przez niego przestępstw. Prawda wyszła na jaw podczas śledztwa prowadzonego przez Policję Mazowiecką.
Historia, którą rozpracowali wyszkowscy policjanci, to typowy przykład tego, jak pozory mogą mylić. Wszystko zaczęło się od rutynowego zgłoszenia - kobieta przyszła na policję i zawiadomiła o kradzieży swojego pojazdu. Takie meldunki funkcjonariusze obsługują na bieżąco, jednak w tym przypadku coś nie grało. Podczas przeprowadzanego dochodzenia detale opowiadane przez 38-latkę nie układały się w spójną całość. Policjanci zdecydowali pogłębić śledztwo i poddać je bardziej szczegółowej analizie.
W toku prowadzonych czynności okazało się, że kobieta świadomie złożyła fałszywe zawiadomienie. Jej motywem było nie tyle ubezpieczeniowe oszustwo, co chęć ochrony swojego partnera. 40-latek miał na swoim koncie szereg popełnionych przestępstw, które grożyły mu poważnymi konsekwencjami prawnymi. Mieszkanka powiatu warszawskiego wpadła na pomysł, że zgłoszenie kradzieży jej pojazdu w jakiś sposób pokryje ślady jego działalności lub odwróci uwagę organów ścigania.
Zatajenie prawdy przed funkcjonariuszami to jednak samo w sobie przestępstwo. Kobieta, składając fałszywe zawiadomienie, narażyła się na postawienie zarzutów z kodeksu karnego. Jej czyn stanowi podszyt pod artykuł dotyczący składania nieprawdziwych meldunków do organów ścigania - postępowanie, które polskie prawo surowo karze. Ponadto działania 40-latka, które próbowała zaciemnić, również stały się przedmiotem postępowania.
Sprawa pokazuje, że policyjne śledztwa opierają się na rzetelnej analizie faktów i konsekwentnym weryfikowaniu zeznań. Mundurowi z wydziału kryminalnego nie poprzestali na powierzchownym przyjęciu zawiadomienia, lecz dogłębnie przeanalizowali wszystkie dostępne informacje. Ich pracę uwieńczył sukces - nie tylko wyjaśnili rzeczywisty przebieg zdarzeń, ale również udaremnili próbę przesłonięcia prawdziwych przestępstw. Sprawa trafiła teraz do prokuratury, która będzie decydować o dalszych krokach procesowych wobec obojga osób zaangażowanych w zdarzenie.
Źródło: KWP Radom