Walka o trzecie zwycięstwo z rzędu. Pora na wyprawę do Bytomia
Polonia Warszawa podejmie w najbliższy wtorek kolejną próbę przedłużenia zwycięskiej passy. Po dwóch triumfach z rzędu Czarne Koszule wyjadą do Bytomia, gdzie o godzinie 18:00 zmierzą się z lokalną Polonią. Warszawa zajmuje piąte miejsce w tabeli, co daje prawo do gry w barażach, a przed zespołem zaledwie cztery kolejki do końca sezonu — każdy punkt będzie na wagę złota.
Mecz warszawskiej Polonii z bytomską Polonią to starcie, które elektryzuje kibiców już od niemal ośmiu dekad. Dotychczasowy bilans ich spotkań mówi dość jasno o stosunku sił. Zespoły mierzyły się ze sobą 19-krotnie, a Czarne Koszule wygrały 11 razy. Polonia Bytom triumfowała zaledwie trzy razy, natomiast pięć meczów zakończyło się podziałem punktów. Szczególnie dobrze warszawscy kibice wspominają ostatnie spotkanie przy K6, które odbyło się podczas Polonijnego Festiwalu Piwa. Po końcowym gwizdku mogli świętować zwycięstwo 2:1 — bramki zdobyli Dave Gnaase oraz Robert Dadok.
By zrozumieć obecną sytuację drużiny z Bytomia, warto sięgnąć do niedawnej przeszłości. Po pierwszej rundzie sezonu bytomianie byli jednym z faworytów do awansu, zajmując drugie miejsce z 10 zwycięstwami, 4 remisami i 5 porażkami na koncie. Za taki wynik odpowiadał trener Łukasz Tomczyk, którego wysiłek przyniósł efekty — tak duże, że szkoleniowiec stał się poszukiwanym nazwiskiem na rynku trenerów. Marzenie o pracy w Ekstraklasie spełniło się, gdy Tomczyk otrzymał propozycję od Rakowa Częstochowa. Po jego odejściu stery przejął Patryk Czubak, jednak jego epizod w klubie trwał niedługo — stracił pracę po ośmiu meczach. Jego następca, Wojciech Mróz, również miał trudny orzech do zgryzienia. Pierwsze zwycięstwo Polonia Bytom odniosła dopiero w ostatniej kolejce, pokonując Odrę Opole 2:0. Tak dramatyczna zmiana formy sprawiła, że drużyna, która kilka miesięcy wcześniej była wiceliderem, dziś zajmuje jedenastą pozycję w tabeli, tracąc trzy punkty do strefy barażowej.
Spadek formy bytomian związany jest z kilkoma konkretnymi zmianami kadrowych. Wyjściu trenera Tomczyka towarzyszyła również utrata bramkarza Axela Holewińskiego, który był jedynie wypożyczony z Pogoni Szczecin. Dwudziestoletni golkiper w zaledwie osiemnastu meczach siedem razy zachował czyste konto, stając się jedną z kluczowych postaci drużyny. W jego miejsce klubu udało się wypożyczyć dwóch młodych bramkarzy — Wojciecha Banasika z Legii Warszawa oraz Jakuba Rajczykowskiego z Rakowa Częstochowa. Podczas panowania trenera Czubaka pierwszym wyborem był Rajczykowski, natomiast Mróz preferuje Banasika. Doświadczenie do zespołu miał wnieść 29-letni pomocnik Jakub Łukowski, który w przeszłości grał w takich klubach jak GKS Katowice, Widzew Łódź czy Korona Kielce. Dekadę temu z Zawiszą Bydgoszcz sięgał po Puchar i Superpuchar Polski, jednak w Polonii Bytom pełni rolę zmiennika, znalazłszy się w wyjściowym składzie zaledwie raz.
Historia konkurencji z Warszawą pokaże, że drużyna z Bytomia to gość ze znakomitą przeszłością. Nie będą to stawki bez znaczenia dla klubu, którego byt na polskim futbolowym Parnasie sięga początków XX wieku. Polonia Bytom powstała 4 stycznia 1920 roku, jednak w wyniku wybuchu III powstania śląskiego i podziału Górnego Śląska działalność zakończyła się w 1922 roku. Większość działaczy przeniosła się do Miechowickiego Klubu Sportowego założonego w 1926 roku. Reaktywację klubu przeprowadzono dopiero w 1945 roku, a do drużyny dołączyli piłkarze ze Lwowa, wśród nich Ryszard Koncewicz — przyszły selekcjoner — oraz Michał Matyas, jeden z najlepszych polskich piłkarzy okresu międzywojennego. Pierwszy mecz ligowy drużyna rozegrała w 1948 roku. W 1950 roku klub zmienił nazwę na Ogniwo, lecz pięć lat później powrócono do nazwy Polonia.
Największy rozkwit bytomskiego klubu przypadł drugiej połowie XX wieku. Pierwszy wielki sukces przyszedł w sezonie 1953/54, gdy drużyna wywalczyła mistrzostwo kraju. Królem strzelców wówczas został napastnik Henryk Kempny, który zdobył 12 goli ex aequo z Ernestem Polem. W 1958 roku zespół zadebiutował w Pucharze Europy Mistrzów Krajowych — dzisiejszej Lidze Mistrzów. Niesety, już w pierwszej rundzie musiał uznać wyższość MTK Budapeszt, przegrywając dwukrotnie 0:3.
Drugie mistrzostwo Polski przyszło w sezonie 1961/62. Tym razem królem strzelców został Jan Liberda z 16 golami na koncie. To zwycięstwo otworzyło drzwi do europejskich pucharów, w których Bytom dotarł do drugiej rundy. W dwumeczu pokonał Panathinikos (2:1 i 4:1), jednak w kolejnym etapie musiał uznać wyższość Galatasaray, przegrywając 4:1 i wygrywając 1:0.
To jednak nie były wszystkie osiągnięcia. Polonia Bytom pozostaje jedynym polskim klubem, który triumfował w fazie pucharowej Pucharu Intertoto. W sezonie 1964/65 w wielkim finale zmierzyła się z S.C. Lipsk — przegrała pierwszy mecz 0:3, ale w rewanżu zrobiła furorę, pewnie wygrywając 5:1. Ten sukces zaowocował zaproszeniem do International Soccer League, ligi, w której brały udział drużyny europejskie wspierane finansowo przez zespoły amerykańskie. Polonia zwyciężyła w lidze, uzyskując prawo do walki z Duklą Praga o Puchar Ameryki. Polskie zespoły okazały się lepsze, wygrywając 2:0 i 1:1.
W sezonie 1970 roku Polonia ponownie uczestniczyła w Pucharze Intertoto, ale system rozgrywek uległ zmianie. Zamiast fazy pucharowej rozgrywki odbywały się w czterozespołowych grupach. Bytomianie rywalizowali z Wacker Innsbruck, Rot-Weiß Essen oraz Horsens fS i z kompletem zwycięstw triumfowali w swojej grupie.
Wśród legend klubu wymienia się Jan Liberdę, Zygmunta Anczoka, czy Edwarda Szymkowiaka — patrona stadionu Polonii Bytom. Warto wymienić również takie postacie jak Jan Banaś czy wspomniany już Henryk Kempny. Jednak wielkość tych osiągnięć stoi w wyraźnym kontraście z obecną rzeczywistością.
Ostatni raz Polonia Bytom grała w Ekstraklasie w latach 2007–2011. Od tamtej pory tuła się po niższych szczeblach rozgrywek. Dziś kibice z Bytomia żyją w zupełnie innych realiach — wspominane turnieje europejskie i mistrzostwa kraju to odległa przeszłość.
Przed warszawnianami stoją już ostatnie etapy sezonu. Do końca rozgrywek pozostały cztery kolejki, a każdy punkt ma znaczenie dla drużyny, która aspiruje do gry w barażach o Ekstraklasę. Drużyna z Bytomia traci trzy punkty do strefy barażowej, ale konkurencja jest ostra i nieprzewidywalna. Mecz w Bytomiu będzie dla obu zespołów sprawdzianem, czy mogą jeszcze walczyć o wyznaczone cele.
Na froncie kadrowym Czarne Koszule czekają pozytywne wiadomości. Simon Skrabb, pomocnik z Finlandii, otrzymał czwartą żółtą kartkę w sezonie podczas meczu z Chrobrym Głogów i będzie niedostępny. Powraca natomiast Robert Dadok, który w minionej kolejce był zawieszony z powodu żółtych kartek. Każdy gracz może być przydatny w bezpośrednio do końca sezonu.
Atmosfera w warszawskim klubie jest dobra. Po dwóch zwycięstwach z rzędu Polska ma prawo sądzić, że może być jeszcze lepiej. Zajęcie piątego miejsca w tabeli premiuje grą w barażach, a walka toczy się na każdego zawodnika. Do boju drużyno — to hasło będzie towarzyszyć warszawianom w podróży nad Wisłę do Bytomia. Dla kibiców, którzy nie wybierają się na stadion, Polonia przygotowała możliwość wspólnego kibicowania w barze Czarna Koszula Sports Bar.
Źródło: KS Polonia Warszawa