Pogoń dziś silniejsza
Wisła Płock poniosła wysoka porażkę na wyjeździe w Szczecinie. W spotkaniu 31. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy płockie Nafciarze przegrali z Pogonią 0:3, a całe gospodarki trafień dokonał Filip Čuić, który strzelił dwie bramki, zaś trzecią dołożył Hussein Ali w doliczonym czasie gry.
Mecz rozegrany w Szczecinie pokazał wyraźną różnicę w skuteczności obu zespołów. Gospodarze, mimo że początkowo mieli kłopoty z realizacją sytuacji przy stałych fragmentach gry, ostatecznie zdominowali rywali i zdobyli trzy bramki, z czego dwie na koncie Čuića. Wisła natomiast zmarnowała kilka okazji i ostatecznie wróciła do Płocka bez punktów.
Już w pierwszych minutach spotkania Pogoń wykonywała dwa rzuty wolne z około dwudziestu metrów, jednak oba podania przygotowywane przez gospodarzy bez problemów wyłapał bramkarz Wisły Rafał Leszczyński. W odpowiedzi, po rzucie rożnym, Marcus Haglind-Sangré uniemożliwił Danijelowi Loncarowi oddanie skutecznego strzału. Po upływie kwadransu gry płocczanie wreszcie zagroził sobie – Wiktor Nowak oddał dwa strzały z dogodnych pozycji, ale pierwszy przeszedł obok słupka, a drugi nad poprzeczką. W 21. minucie Deni Jurić próbował zaskoczyć bramkarza Valentina Cojocaru z pozycji przy stałym fragmencie, ale jego uderzenie było zbyt lekkie, aby stanowiło poważne zagrożenie.
W dalszej części pierwszej połowy obie drużyny miały swoje szanse po szybkich kontratakach, jednak żaden z zespołów nie zdołał być efektywny. Paul Mukairu zaprezentował się z samotnym rajdem, ale jego uderzenie było zdecydowanie niecelne. Z kolei Nafciarze stworzyli sobie okazję, gdy po płaskim dośrodkowaniu Diona Gallapeniego piłkę niefortunnie trącił jeden z obrońców szczecińskiego zespołu – sytuację uratowało jednak dla Pogoni dobre ustawienie Cojocaru. Pod koniec pierwszej połowy gospodarze zwiększyli tempo ataków, co zaowocowało seriąprób strzeleckich. Danijel Lončar, Attila Szalai i Linus Wahlqvist przeprowadzili jedną akcję, później Fredrik Ulvestad próbował główką, a Leo Borges oddał mocne uderzenie, które wylądowało w rękach Leszczyńskiego. W odpowiedzi Wiktor Nowak przeprowadził centrostrzał bliski pola karnego, ale ostatnie słowo w tej fazie meczu należało do Pogoni. W trzeciej minucie doliczonego czasu pierwszej połowy Filip Čuić rozegrał rzut rożny, a sam wpakował piłkę do siatki, dając gospodarze prowadzenie 1:0.
Rozbuchanemu Čuiciowi bliski był nawet szybki dublet – zdobywca bramki spressował zbierającego się do długiego podania Leszczyńskiego, a piłka odbita od niego przeszła niebezpiecznie blisko słupka. Wynik 1:0 dla Szczecina stanowił psychiczny cios dla płockiego zespołu, który musiał gonić stratę.
Druga połowa przebiegała pod zmienionym scenariuszem. Wisła, zdając sobie sprawę z konieczności zmian, od razu postawiła mocniej na ofensywę. Długo jednak nic z tego nie wynikało. Dopiero w 52. minucie Giannis Niarchos wpadł z piłką w pole karne, ale jego próba została zablokowana. W odpowiedzi Leo Borges przymierzył mocno sprzed pola karnego, lecz nie trafił do celu. Przed upływem godziny gry trener Mariusz Misiura dokonał potrójnej zmiany – na boisku pojawili się Łukasz Sekulski, Dani Pacheco i Quentin Lecoeuche, co miało na celu wzmocnienie ofensywy.
Po zmianach personalnych nastąpił dłuższy okres ataków na bramkę Pogoni, jednak defensorzy szczecinian solidnie stanowili mur obronny. Dopiero w 62. minucie Cojocaru zmuszony został do interwencji – Dani Pacheco mocno przymierzył sprzed szesnastki. Chwilę później Marcin Kamiński uderzył wyżej poprzeczki. Wisła miała nawet gola – w 67. minucie Giannis Niarchos wpakował piłkę do siatki, jednak arbiter Łukasz Kuźma z Białystoku uznał, że wcześniej Łukasz Sekulski zawinił przy zgraniu i anulował trafienie.
Złe wieści dla Nafciarzy ciągnęły się jednym ciągiem. W 75. minucie Filip Čuić ponownie znalazł się we właściwym miejscu i o właściwym czasie – tym razem wykorzystał zamieszanie po wrzucie z autu i podwyższył na 2:0 dla Szczecina. Za chwilę czujność Leszczyńskiego z dystansu sprawdzał Mads Agger, a po drugiej stronie boiska podejmowali próby główkowe Nemanja Mijušković i Giannis Niarchos, których zagrożenia były jednak nieskuteczne. Grecki napastnik miał jeszcze jedną niezłą okazję do strzału, ale w 85. minucie niefortunnie jej nie wykorzystał.
W doliczonym czasie gry Wisła rzuciła prawie wszystkie siły do ataków, co niebezpiecznie osłabiło jej obronę i stwarzało miejsce do szczecińskich kontraataków. Leszczyński zaliczył świetną podwójną interwencję, jednak były to ostatnie momenty skutecznej defensywy. W trzeciej minucie doliczonego czasu gry rezerwowy Hussein Ali wykorzystał chaos i ustalił ostateczny wynik na 3:0 dla gospodarzy.
Żółte kartki w meczu otrzymali: z Pogoni – Hussein Ali, a z Wisły – Nemanja Mijušković i Rafał Leszczyński.
Dla płockiego zespołu porażka w Szczecinie to kolejny wynik, który oddala marzenia o walce o czołowe miejsca w tabeli. Tymczasem przed Nafciarzami kolejne wyzwanie – w niedzielę 10 maja o godzinie 14:45 podejmą Motor Lublin na ORLEN Stadionie. To spotkanie będzie okazją do rehabilitacji i poprawy nastroju w zespole po dotkliwej porażce na Pomorzu.
Źródło: Wisła Płock