Pierwsza odsłona starcia o ćwierćfinał Ligi Mistrzów dla Lizbony
ORLEN Wisła Płock przegrała z Sportingiem CP 29:33 w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów, rozgrywanym w Lizbonie. Drużyna z Mazowsza ma jednak szansę na awans do ćwierćfinału – wszystko będzie zależeć od drugiego pojedynku, który rozstrzygnie całą rywalizację.
Spotkanie rozegrane na terenie Pavilhão João Rocha pokazało, że płoccy handlowcy mają przed sobą oponent godny najwyższej europejskiej konkurencji. Gospodarze dominowali w pierwszej połowie, prowadząc do przerwu wynikiem 19:12 i zdominowując większość tego okresu gry. Mimo solidnego występu Nafciarzy w drugiej odsłonie, którzy zdołali odrobić część strat, ostatecznie punkty trafiały częściej pod adresem zespołu z Lizbony. Różnica czterech bramek (33:29) daje więcej nadziei płocczanom niż całkowita porażka, ale przed nimi czeka teraz zadanie zmierzenia się z tym samym rywalem na własnym terenie.
Przebieg pierwszej połowy toczyła się pod dyktando zespołu prowadzonego przez trenera Ricardo Costę. Francisco Costa był najgroźniejszym zawodnikiem Sportingu, trafiając aż dziesięć razy. Oprócz niego bramki zdobywali Orri Porkelsson (sześć trafień), Gergo Fazekas (cztery), Jan Gurri (trzy) i Salvador Salvador (trzy). Po stronie Nafciarzy skuteczni byli Przemysław Krajewski (pięć bramek), Melvyn Richardson (pięć bramek) i Gergo Fazekas (cztery). Defensywę gospodarzy wspierał Mohamed Aly, a płocczan – Torbjorn Bergerud, obaj zanotowali kilka ważnych interwencji.
Druga połowa zaczęła się od szybkiej akcji Salvadora Salvadora, lecz gospodarze nieustannie utrzymywali przewagę. Zdarzało się, że płocczanie zbliżali się do rywalek – pięciu bramek różnicy – ale Sporting zawsze odpowiadał skupionym graniem. Kluczowe momenty dobrze strefy obrony lizbończyków przełamywali głównie Francisco Costa i Martim Costa, który wpisał się na listę strzelców dziewięć razy. Po stronie ORLEN Wisły Płock solidny wkład do ataku wnieśli Michał Daszek (pięć bramek), Richardson (pięć) i Krajewski (pięć), jednak to okazało się za mało, by zmienić ostateczny wynik spotkania.
Trener płockiej drużyny Xavi Sabate dwukrotnie poprosił o wznowienie czasu – w drugiej połowie i przy stanie 29:33 – szukając sposobu na zatrzymanie rozpędu rywali. Jego zespół grał zdeterminowany, a kilka obron Bergeruda w kluczowych momentach mogło być przesłanką do optymizmu przed rewanżem. Mimo wyraźnego niedostatku w pierwszej połowie, Nafciarze wykazali się charakterem i nie dali się zbyt łatwo rozbić gospodarzzom, co wskazuje na to, że druga połowa serii może być bardziej wyrównana.
Wyniki strzelców świadczą o tym, że zarówno Wisła Płock, jak i Sporting mogą liczyć na kilku sprawdzonych bombardierów. Łącznie w meczu padło 62 bramki, a średnio na każdego zawodnika przypadało zatem kilka prób czy to oddanych, czy obrononych. Statystyka bramek i obron pokazuje, że obie drużyny grały ofensywnie i bez większych skrępowań, co wróży interesujący pojedynek na własnym terenie płocczan. O ćwierćfinale Ligi Mistrzów zdecyduje wynik drugiego spotkania – wszystko jest jeszcze do gry.
Źródło: SPR Wisła Płock