Mam NEWSA! Reklama Kontakt Dołącz do nas
Strona główna Sport Motor pojechał
Motor pojechał
Sport Płock

Motor pojechał

Wisła Płock poniosła dotkliwą porażkę w 32. kolejce PKO Bank Polski Ekstraklasy, przegrywając u siebie z Motorem Lublin aż 0:4. Mecz rozebrany na ORLEN Stadionie pokazał, że płocczanie nie potrafili stawić skutecznego oporu lublańskiemu zespołowi, który zdominował spotkanie i bezlitośnie karał błędy w obronie gospodarzy.

Początek meczu zapowiadał bardziej wyrównaną grę. Motor Lublin przystąpił do pierwszych minut ostro, wykonując stały fragment z dogodnego miejsca, jednak bez większego zagrożenia dla bramki Wisły. Odpowiedź płocczan była zdecydowana – przeprowadzili oni kilka szybkich ataków, a Marcin Kamiński w jednej z okazji przechodzić mogły mu głowa po rzucie rożnym. Jeszcze lepszą sytuację miał Łukasz Sekulski w szóstej minucie, kiedy sam rozprowadził szybki atak na skrzydło do Żana Rogelja. Po dograniu Słoweńca w pole karne uderzył, ale jego strzał po przyjęciu był zbyt słaby, aby pokonać bramkarza gości Gaspera Tratnika.

To niewykorzystane zagrożenie kosztowało gospodarzy drogo. W kolejnej akcji Motor Lublin wykonał wrzut z autu w szesnastkę Wisły, gdzie obronę przeprowadzić miał problem. Dwukrotnie obrońcy płocczanie zdołali zablokować strzały, lecz przy trzeciej próbie znaleźli się w defensywie lukę – napęd w nią i wykorzystał Bartosz Wolski, otwierając wynik meczu już w siódmej minucie. Chwilę później kolejny gol mógł paść z nogi Mbaye Jacquesa Ndiaye'a, ale debiutujący między słupkami Wisły Jakub Burek wyczuł intencje napastnika i zdołał wybronić jego lekkie uderzenie.

Tempo gry zmieniało się na ORLEN Stadionie co chwilę – obie drużyny raz po raz znajdowały się w niezłych sytuacjach do zmiany wyniku. W 13. minucie Ivo Rodrigues strzelił z ostrego kąta, ale ta próba miała małe szanse na powodzenie. Po drugiej stronie boiska obrońcy Motoru mieli znacznie więcej pracy. Łukasz Sekulski groźnie główkował z linii bramkowej, a futbolówkę musiał wybijać obrońca gości. Podobnie było kilka chwil później, gdy zablokowane zostało niebezpieczne uderzenie Wiktora Nowaka. W odpowiedzi lublinianie przeprowadzili atak i w 17. minucie Bradley Van Hoeven ostrzał głośno, jednak Burek stanął na wysokości zadania. Później w obronie gospodarzy zawiódł jednak wariant – Filip Luberecki i Karol Czubak myli się w swoich działaniach co najmniej dwa razy.

Najlepszy strzelec zespołu z Lublina dopiął wreszcie swego w 31. minucie. Karol Czubak wykorzystał precyzyjne dośrodkowanie z rzutu wolnego, podwyższając rezultat na 0:2 jeszcze przed przerwą. Płocczanie mieli możliwość odpowiedzi – po zgranym kornerze piłkę zebrał Rogelj, ale jego uderzenie odbił jeszcze Sekulski i grę wznowił bramkarz. Jeszcze bardziej niebezpiecznie było w 36. minucie, gdy futbolówka trafiła w pole karne do kapitana gospodarzy, który nawinął obrońcę na zamach. Jego strzał zablokował jednak kolejny z rywali. W tej akcji szansę miał jeszcze Dion Gallapeni, podając do Nowaka, który zwiódł przeciwnika, lecz i jego próba spotkała się z blokiem. Pod koniec pierwszej połowy nad poprzeczką z niewygodnej pozycji strzelił jeszcze Czubak.

Sztab szkoleniowy Wisły Płock zdecydował się na gruntowne zmiany taktyczne. W przerwie na boisko wbiegło trzech nowych zawodników – Krystiana Pomorskiego, Marcina Kamińskiego i Deniego Juricia zastąpili odpowiednio Matchoi Djaló, Giannis Niarchos oraz Quentin Lecoeuche. Po wznowieniu gry szybko zaatakowali jednak lublinianie i Nemanja Mijusković musiał zablokować strzał Ivo Rodriguesa. Potem tempo meczu wyraźnie spadło, a sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo.

Druga połowa przebiegała zdecydowanie mniej widowiskowo niż pierwsza. Warty uwagi był prawie dopiero strzał głową Sekulskiego w 63. minucie po rzucie rożnym, ale znowu naszego kapitana przed radością zatrzymał obrońca doskonale ustawiony na linii bramkowej. Więcej za to było niedokładności i niecelnych dośrodkowań. Raz na jakiś czas gracze w żółtych koszulkach próbowali wyjść z kontrą – w 67. minucie zablokowany został strzał rezerwowego Fabio Ronaldo, a w 75. minucie z półobrotu minimalnie pomylił się Czubak. Lublinianie wydawali się kontrolować przebieg gry i czekać na swoją szansę. Ta przyszła w 80. minucie, kiedy ponownie po stałym fragmencie gry. Tym razem skutecznie główkował Marek Bartos, podwyższając na 0:3.

W ostatnich minutach spotkania poczucie bezpieczeństwa widać było wyraźnie po stronie gości. Zapewne zdając sobie sprawę z dominacji, Motor Lublin bez trudu kontrolował akcje. Tratnik obronił się ze strzałem głową Mijuskovicia, a później próby Rogelja czy świeżo wprowadzonego Saida Hamulicia omijały biały prostokąt na końcu boiska. Na koniec dogrywki Fabio Ronaldo przeszył obronę Wisły po solowej akcji, ustalając końcowy rezultat meczu na 0:4 w 88. minucie.

Wisła Płock ma niewiele czasu na przeanalizowanie porażki i zmianę nastawienia. Kolejny mecz rozegranym będzie ponownie na ORLEN Stadionie – w sobotę 16 maja o godzinie 17:30 płocczanie podejmą Górnika Zabrze. To będzie jednocześnie ostatnia gra tego sezonu dla gospodarzy na własnym stadionie.

  • 7. minuta – 0:1 Bartosz Wolski
  • 31. minuta – 0:2 Karol Czubak
  • 80. minuta – 0:3 Marek Bartoš
  • 88. minuta – 0:4 Fabio Ronaldo

Żółte kartki otrzymali: z ramienia Wisły Płock – Haglind-Sangré i Rogelj, z ramienia Motoru Lublin – Czubak i Najemski. Mecz sędziował Paweł Raczkowski z Warszawy. Trenerami obu drużyn byli Mariusz Misiura (Wisła Płock) oraz Mateusz Stolarski (Motor Lublin).

Źródło: Wisła Płock