I jednak Wisła!
Wisła Płock pokonała Jagiellonię Białystok 2:1 w meczu 26. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy. Dublet zanotował Deni Jurić, a nafciarze wywalczyli zwycięstwo na wyjeździe w Białymstoku w sobotę.
Od pierwszych minut spotkania inicjatywę przejęła drużyna gospodarzy. Jagiellonia od początku podporządkowała sobie rytm gry, choć zawodnicy Wisły konsekwentnie próbowali przeprowadzać szybkie ataki w kierunku bramki Sławomira Abramowicza. W początkowej fazie meczu Andy Pelmard skutecznie zatrzymał samotny wypad Saida Hamulicia, jednak ta defensywa nie wystarczyła na długo.
W 11. minucie gospodarze objęli prowadzenie. Po uderzeniu z dystansu Bartłomieja Wdowika Rafał Leszczyński sparował piłkę w bok, a Samed Bazdar z najbliższej odległości wpakował futbolówkę do siatki i ustalił wynik na 1:0. Niedługo potem Alex Pozo niecelnie oddał strzał zza pola karnego, a mimo że Jagiellonia miała przewagę terytorialną, musiała mieć się na baczności przed kontratakami płocczan.
Wisła szybko znalazła receptę na uciążliwą grę gospodarzy. W 20. minucie po płaskim zagraniu Diona Gallapeniego do wyrównania doprowadził Deni Jurić, a zaledwie trzy minuty później ten sam piłkarz ponownie wyrażał swoją ambicję, próbując przelobować Abramowicza z połowy boiska. Choć ta próba się nie powiodła, zawodnik Wisły pokazał charakter i chęć do atakowania. W 29. minucie Norbert Wojtuszek wysoko nad poprzeczką uderzał z boku pola karnego, a w odpowiedzi Hamulic oddał strzał z dalszej odległości, ale Abramowicz był na posterunku.
Tuż przed przerwą Jurić ponownie wpisał się na listę strzelców. W 33. minucie po podaniu Diona Gallapeniego australijski napastnik uderzył celnie i dał Wiśle prowadzenie 2:1. Przed końcem pierwszej połowy Wiktor Nowak miał okazję do zwiększenia przewagi, ale jego próba trafiła w poprzeczkę. Wisła schodzić miała na przerwę ze stratnym wynikiem, lecz mimo wszystko z większą pewnością w kontekście gry defensywnej.
Po wznowieniu gry tempo meczu się zmieniło. Jagiellonia intensywnie szukała wyrównania, a Rafał Leszczyński musiał wykazać się uwagą, odparowując strzał Jesusa Imaza w 46. minucie. W 55. minucie z rzutu wolnego celował Nahuel Leiva, ale jego strzał przeleciał nad bramką. Pięć minut później wprowadzony do gry Guilherme Montoia mierzył z jeszcze dalszej odległości, ale znowu piłka trafiła prosto w ręce płockiego golkipera. W 63. minucie szansa była bliska dla Bazdara, a gospodarz niedługo potem zdecydował się na grę ofensywną, przeprowadzając szereg zmian, które miały pomóc mu odwrócić wynik meczu.
Kolejne momenty były emocjonujące dla kibiców. W 67. minucie Alex Pozo mocno z powietrza uderzał nad bramką, a w 70. minucie Dani Pacheco zastąpił Diona Gallapeniego na boisku, co miało wzmocnić obronę Wisły w bezpośredniej rywalizacji. W 74. minucie w naciskającej Jadze pomylił się Jesus Imaz, a do końca meczu zawodnicy gospodarzy próbowali jeszcze kilka razy sforsować obronę płocczan. W doliczonym czasie gry Leszczyński zatrzymał jeszcze Zacharego Zalewskiego i Dawida Drachala, zapewniając tym samym zwycięstwo Wiśle.
Karta strzelców meczu wyglądała następująco: dla Jagiellonii bramkę zdobył Samed Bazdar w 11. minucie, a dla Wisły Deni Jurić zanotował dwa trafienia w 20. i 33. minucie. Kartę żółtą dostali natomiast Dion Gallapeni i Dani Pacheco z zespołu płockan. Spotkanie sędziował Piotr Lasyk z Bytomia.
Drużyna Wisły Płock stoczyła batalię z wyrażającą wielkie ambicje Jagiellonią, ale ostatecznie lepiej radziła sobie w kluczowych momentach meczu. Dublet Jurića pokazał, że ofensywa nafciarzy dysponuje potencjałem do tworzenia niebezpiecznych sytuacji, a obrona potrafiła się też skonsolidować na ostatnim odcinku pola gry.
Następny mecz ligowy Wisły Płock odbędzie się dopiero po przerwie reprezentacyjnej w marcu. Nafciarze zmierzą się wówczas z GKS Katowice w sobotę, 4 kwietnia o 12:15 w meczu wyjazdowym. Przed zawodnikami Wisły będzie jeszcze jeden miesiąc przygotowań i pracy treningowej, aby utrzymać zwycięską passę i dalej wspinać się w tabeli Ekstraklasy.
Źródło: Wisła Płock