Zapowiedź: Wiślacka fala spotka się z falą z Gdańska w Finale Pucharu Polski! ORLEN Wisła Płock – PGE Wybrzeże Gdańsk
Finał Pucharu Polski będzie należeć do dwóch najlepszych zespołów drugiej połowy sezonu. ORLEN Wisła Płock, reigning mistrz Polski, zmierzy się z PGE Wybrzeżem Gdańsk w decydującym starciu, które zaplanowano na niedzielę o godzinie 15:00. Stawką jest czwarte trofeum w historii klubu z Płocka – dziś już trzecie w dorobku Nafciarzy, a dziś będzie szansa na czwarte.
Półfinały turnieju Final Four w Kalisz Arenie, które rozegrały się w sobotę, dostarczyły kibicom emocji na miarę całego sezonu. Drużyna trenera Xaviego Sabate nie pozostawiła żadnych wątpliwości co do swojej pozycji w czołówce krajskiego handballu – ORLEN Wisła Płock rozprawiła się z Industrią Kielce wynikiem 30:25. Od pierwszego gwizdka płocczanie narzucali własne tempo, kontrolowali przebieg meczu i imponowali konsekwencją w realizacji założeń taktycznych.
Siłą Nafciarzy okazała się przede wszystkim defensywa – od lat znamienna cecha zespołu z Płocka. Szczelna, agresywna i doskonale zorganizowana obrona skutecznie ograniczała ataki kielczan, zmuszając rywali do błędów i trudnych wyborów w ostatnich sekundach poszczególnych akcji. Równie istotną rolę odegrali bramkarze Niebiesko-Biało-Niebieskich, którzy rozegrali bardzo solidne zawody, wielokrotnie zatrzymując strzelców z Kielc i dając drużynie dodatkowy impuls psychiczny do dalszej gry.
Drugi z półfinałów miał zupełnie odmienny charakter. PGE Wybrzeże Gdańsk oraz NETLAND MKS Kalisz dostarczyły kibicom widowiska pełnego zwrotów akcji i dramatycznych momentów. Przez większość pierwszej połowy zespoły pozostawały na podobnym poziomie – remis 15:15 do przerwy pokazywał, że oba zespoły grały na bardzo zbliżonym poziomie. Jednak w końcówce meczu lepiej radzili sobie gracze z Gdańska, którzy zachowali więcej zimnej krwi i finalnie triumfowali 31:29. Tym zwycięstwem gdańszczanie nie tylko zapewnili sobie miejsce w finale, ale również potwierdzili rosnące aspiracje i coraz lepszą dyspozycję, którą zdawali się tracić wcześniej w sezonie.
Finale czekają nas więc starcie dwóch całkowicie różnych historii. Po jednej stronie boiska stanąć będzie aktualny Mistrz Polski – zespół doświadczony, przyzwyczajony do walki o najwyższe cele i mający za sobą lata tradycji w najlepszych europejskich salonach. Po drugiej zaś czwarta siła ORLEN Superligi, drużyna ambitna, głodna sukcesu i z każdym meczem pokazująca większą pewność siebie. Ta kombinacja doświadczenia kontra ambicji oraz pewności kontra głodu przywódstwa gwarantuje widowisko pełne emocji i sportowej dramaturgii.
Warto przypomnić historię bezpośrednich meczów między tymi drużynami w obecnym sezonie. Zespoły spotkały się zaledwie tydzień temu, 12 kwietnia, w gdańskim Centrum Sportu GUMed, podczas 26. serii gier zamykającej fazę zasadniczą ORLEN Superligi. Ta rywalizacja pokazała, jaki potencjał drzemie w gdańskim zespole, ale również jakie jest doświadczenie mistrzów Polski. Pierwsza połowa meczu była wyrównana – zawodnicy obu drużyn wymieniali się ciosami, a wyrównana gra trwała do 25. minuty, kiedy na tablicy widniał wynik 11:11. Następnie Niebiesko-Biało-Niebiescy zagrali lepiej i schodzili do szatni z dwubramkowym prowadzeniem: 14:12.
Po zmianie stron płocczanie szybko zwiększyli przewagę. Zaledwie w trzeciej minucie drugiej połowy Nafciarze powiększyli dystans do czterech bramek (16:12), co zdawało się decydować o losach starcia. Gdańszczanie próbowali odrabiać straty, ale dystans między zespołami oscylował w granicy trzech do czterech trafień aż do 53. minuty, kiedy ORLEN Wisła Płock osiągnęła prowadzenie +5. Od tego momentu płocczanie dyktowali warunki gry, finalnie wygrywając 31:24 i wywożąc z Gdańska komplet trzech punktów ligowych. To zwycięstwo pozwoliło Nafciarzom umocnić się na pozycji lidera ORLEN Superligi przed fazą play-off.
Gergo Fazekas, rozgrywający ORLEN Wisły Płock, pojawił się w mediach tuż po półfinale.
Bez wątpienia czeka nas trudne spotkanie. Wiemy, jak dobrym zespołem jest Gdańsk, z którym przyjdzie nam się zmierzyć w finale. Musimy się jak najlepiej przygotować i zregenerować. Jedno jest pewne – na parkiecie damy z siebie wszystko. Mam nadzieję, że w hali pojawi się jak najwięcej naszych kibiców, przy których wsparciu jesteśmy w stanie sięgnąć po kolejne trofeum– skomentował węgierski zawodnik.
Przygotowania do finału będą merytorycznie trudne. Obie drużyny muszą w ciągu kilku dni odpocząć, zregenerować siły i jednocześnie przygotować się taktycznie do starcia o trofeum. Tutaj ORLEN Wisła Płock ma niewątpliwą przewagę doświadczenia – zespół trenera Xaviego Sabate wielokrotnie grywał już w finałach i wie, jak się na nich zachować. Jednak PGE Wybrzeże Gdańsk nie powinno być traktowane jako zespół, który przyjechał już biernie przegrywać.
Mecze tej rangi rządzą się własnymi prawami i regularnie wymykają się wszelkim schematom oraz przedmeczowym prognozom. O końcowym rozstrzygnięciu mogą zdecydować najdrobniejsze detale: dyspozycja gracza w danym dniu, skuteczność realizowana w kluczowych fragmentach meczu, odporność mentalna obu zespołów, a także znakomita postawa bramkarzy i precyzyjna realizacja założeń taktycznych przygotowanych przez sztaby szkoleniowe.
ORLEN Wisła Płock przystąpi do finału w roli wyraźnego faworyta. Status aktualnego Mistrza Polski, doświadczenie w największych meczach i przyzwyczajenie do walki o najwyższe cele – to atuty, które trudno przeoczyć. Jednak z drugiej strony boiska stanie zespół, którego absolutnie nie można lekceważyć. PGE Wybrzeże Gdańsk z każdym kolejnym meczem potwierdza rosnące aspiracje, prezentuje coraz większą dojrzałość i coraz bardziej pewnie puka do ścisłej krajowej czołówki. Ostatnie miesiące sezonu pokazały wyraźny wzrost dyspozycji zespołu trenera Patryka Rombla, co stanowi największą groźbę dla mistrzów Polski.
To będzie starcie doświadczenia, jakości i wieloletniej tradycji kontra ambicji, świeżości i młodości. Emocji, walki o każdy centymetr parkietu i zwrotów akcji z pewnością nie zabraknie. Odpowiedź na pytanie, kto sięgnie po trofeum Pucharu Polski, poznamy w niedzielę o godzinie 15:00. Płocczanie liczą na wsparcie kibiców – to może być decydujący czynnik w tak wyrównanym starciu.
Źródło: SPR Wisła Płock