Mam NEWSA! Reklama Kontakt Dołącz do nas
Strona główna Sport Warszawskie piłkarki: od szkoły do kariery w sporcie
Warszawskie piłkarki: od szkoły do kariery w sporcie
Sport Warszawa

Warszawskie piłkarki: od szkoły do kariery w sporcie

Trzy młode piłkarki – Wiktoria, Helena i Amelia – postanowiły porzucić domy w pochodzących z różnych stron Polski miastach, aby realizować swoją pasję w Warszawie. Dziś mieszkają w burnie, trenują w drużynie Polonii i łączą intensywne obowiązki szkolne z rozwijaniem umiejętności na boisku. W rozmowie ze studentkami klubu z Konwiktorskiej opowiadają o swoim początku z piłką, codziennych wyzwaniach i marzeniach związanych z futbolem.

Droga każdej z dziewczyn do profesjonalnego uprawiania piłki nożnej wyglądała inaczej, choć wszystkie odnalazły w tym sporcie coś, co pociąga je do dzisiaj. Wiktoria już w szkole podstawowej spędzała czas na meczach piłkarskich i zajęciach na lekcjach wychowania fizycznego. To wtedy odkryła, że chce trenować poważniej – zaczęła uczestniczyć w organizowanych przy szkołach sekcjach sportowych, zwanych SKS-ami. Dla niej piłka nożna stała się stałym elementem życia rodzinnego.

„Często grałam też z braćmi, kuzynami prywatnie przy okazji spotkań rodzinnych. Od dziecka ta piłka się przewijała u mnie w różnej formie"
– wspomina.

Helena zawdzięcza wejście w świat futbolu koledze z klasy. To on zachęcił ją do treningów w szkole podstawowej, kiedy grała jeszcze głównie na pozycji obrońcy razem z chłopcami. Dopiero gdy poważniej zainteresowała się sportem, rodzina zdecydowała się na krok dalej.

„Tata i Dziadek zapisali mnie na treningi do pierwszego klubu"
– mówi dziewczyna. Amelia z kolei dorastała w sportowej atmosferze – jej ojciec aktywnie grał w piłkę przez całe życie. Ona trenowała taniec i karate, ale piłka była wokół niej od najmłodszych lat. Jeździła na zawody jako widz, a potem sama trafiła do klubu, gdzie początkowo trenowała w grupie z chłopakami.

Obecna rzeczywistość trzech dziewczyn to codzienne życie w burnie warszawskiego klubu, oddzielenie od rodzin i całkowicie nowy rytm dnia. To nie był łatwy wybór. Na początku Wiktoria, Helena i Amelia odczuwały tęsknotę za domem, ale z czasem zaakceptowały nową sytuację.

„Do wszystkiego można się przyzwyczaić. Staramy się do tego podejść w ten sposób, że jest to duży plus – w tak młodym wieku można nauczyć się samodzielności i odpowiedzialności"
– tłumaczy Wiktoria. Rozłąka z rodziną oznacza jednak dodatkowe wyzwania. Mecze często przypadają w weekendy, a spotkania z bliskimi są ograniczone. W tygodniu dziewczyny rzadko wracają do domów – zamiast tego spędzają czas na zajęciach w szkole, treningach na boisku i harówce na siłowni.

Typowy tydzień Amelii, podobnie jak jej koleżanek, wygląda intensywnie. Oprócz obowiązków szkolnych w harmonogramie znajduje się miejsce na treningi piłkarskie, zajęcia na siłowni i czasami wspólne z drużyną zabawy innymi dyscyplinami sportu.

„Trzeba znaleźć złoty środek, żeby pogodzić te aktywności sportowe z nauką, ale da się to zrobić"
– przyznaje dziewczyna. Gdy mecz rozgrywany jest w sobotę, dziewczyny zostają w burnie. Spotkania z rodzinami odkładają na niedzielę – jeśli czasu pozwala czas po spotkaniu na boisku.

Zainteresowanie piłką nożną czasem budzi niepewność u starszych членów rodzin. W przypadku Wiktorii babcia początkowo patrzyła z rezerwą na treningi i poważne podejście do sportu. Dziś sytuacja uległa zmianie – babcia ma powody do dumy. Helena słyszy od swojej babci słowa uznania za to, że trenuje nawet w mroźne dni. Amelia przyznaje, że rodzina narzeka na jej nieobecność w domu ze względu na mecze weekendowe, ale ostatecznie wspiera jej pasję i wyraża doping przed każdym startem.

Gdy pytamy o piłkę nożną obserwowaną z trybun lub przed telewizorem, dziewczyny przyznają, że ich podejście ewoluowało. Poprzednio transmisje meczów kobiecych były rzadkością, więc śledziły przede wszystkim futbol męski. Dziś sytuacja zmienia się na lepsze. Helena ogląda zarówno piłkę męską, jak i kobiecą – jej idolami są Kevin De Bruyne w kategorii mężczyzn i Aitana Bonmati wśród kobiet. Amelia uznaje się za większą fankę futbolu męskiego, choć od czasu do czasu obejrzy również zawody pań. Co jednak interesujące, jako wzorem do naśladowania służy jej przede wszystkim jej ojciec – piłkarz, który grał całe życie.

Przybycie do Polonii przywitało dziewczyny pozytywnie. Wszystko jest dobrze zorganizowane, a w zespole panuje dobra atmosfera.

„Sztab trenerski jest bardzo wyrozumiały, zawsze można z nimi o wszystkim porozmawiać"
– ocenia Amelia. Rundę jesienną dziewczyny wspominają pozytywnie, choć przed nimi stoi wiele wyzwań. Runda wiosenna to dla nich szansa na realizację ambitnych celów.

Marzenia związane z przyszłością w piłce nożnej są konkretne i daleko sięgające. Helena wyznacza sobie dwa cele – pierwszy to awans Polonii do II ligi w najbliższym czasie, drugi to gra w Finale Ligi Mistrzyń w dalszej perspektywie. Wiktoria podkreśla znaczenie wsparcia dla drużyny w drodze do awansu.

„Chciałabym się rozwijać, wspierać Polonię najbardziej jak się da. Uważam, że zbudowałyśmy już teraz fajną drużynę, tylko musimy jeszcze dołożyć kilka elementów"
– mówi zawodniczka.

Konkurencja w warszawskim piłkarskim środowisku jest powszechna, a szczególnie w III lidze, gdzie obok Polonii gra również rezerwy kobiecej drużyny Legii Warszawa. To właśnie przeciwniczki „Wojskowych" okazały się trudnym rywalem w rundzie jesiennej. Helena ocenia to starcie jako wyrównane i trudne.

„Ich zawodniczki są bardzo dobrze przygotowane, są dobrymi piłkarkami, ale nie odstawałyśmy od nich w rundzie jesiennej. Przegrałyśmy tylko 0:1, tracąc bramkę po rzucie wolnym"
– opisuje mecz. To porażka, ale niewielka. Drużyna nie pozwoliła sobie na wiele błędów w grze.
„Z akcji przeciwniczki nie stworzyły za dużo sytuacji bo im na to nie pozwalałyśmy. To był wyrównany mecz, w rewanżu postaramy się zaprezentować jeszcze lepiej"
– dodaje dziewczyna.

Przed warszawskim futbolem kobiecym stoi nowy etap – inauguracja rundy wiosennej. Większość domowych meczów Polonii rozgrywanych będzie na boisku bocznym przy ulicy Konwiktorskiej 6, znanym kibicom jako „Sahara". To idealny moment dla fanów klubu, aby wesprzeć drużynę.

„Zdecydowanie! Myślę, że to by było dla nas bardzo duże wsparcie"
– przyznaje Wiktoria, gdy pytamy o znaczenie dopingu. Dziewczyny mają ambicje, by w rundzie wiosennej wygrać domowe starcia i zaprezentować się na boisku jak najlepiej. Zaproszenie dla kibiców jest otwarte – „Czarne Syrenki" będą czekać na wsparcie z trybun na każdym domowym meczu na Saharze.

Źródło: KS Polonia Warszawa