ORLEN Wisła Płock przegrała w pierwszym meczu o Mistrzostwo Polski
ORLEN Wisła Płock musiała uznać wyższość Industrii Kielce w pierwszym meczu finału Mistrzostw Polski. Nafciarze przegrali na własnym terenie 25:30 (w pierwszej połowie 11:19), ale nie tracą nadziei na zdobycie tytułu mistrza kraju. Przed płocczan jeszcze minimum jeden mecz w tej rywalizacji o najwyższą krajową czołówkę.
Początek spotkania nie był dla gospodarzy obiecujący. Przebieg pierwszej połowy wyraźnie pokazał przewagę zespołu z Kielc, który już w przerwie prowadził 19:11. Od momentu, gdy Torbjorn Bergerud dokonał skutecznej interwencji i Miha Zarabec wpisał się na listę strzelców, tempo gry przejmowały goście. Przemiana Arkadiusza Moryto, któremu towarzyszyła kara dla Arcjoma Karaleka, oraz konwersja rzutu karnego przez Melvyna Richardsona pokazały, jak groźny zespół przyjechał do Płocka.
Przez całą pierwszą połowę Nafciarze nie potrafili znaleźć skutecznej odpowiedzi na grę rywali. Choć autorzy bramek zmieniały się co kilka minut – swoje trafienia zapisywali Aleks Vlah, Jorge Maqueda, Michał Olejniczak, Piotr Jarosiewicz, Dylan Nahi, Mitja Janc, Lovro Mihić i Michał Daszek – zespół Xaviera Sabate'a ciągle pozostawał w tyle. Industria Kielce konsekwentnie powiększała przewagę, szczególnie po golu Aleksa Dujszebajewa w 27. minucie, który znowu zmuszał płocczan do żonglowania czasem. Przed przerwą Daniel Dujshebaev ostatecznie ustalił wynik pierwszej połowy na 19:11 dla gości.
Druga połowa przybiła inny charakter. Gospodarz wznawiał grę z bramką przez Dylana Nahiego, a następnie mieli szansę na zmniejszenie straty. Jednak Industria szybko wznowiła swoją dominację. Melvyn Richardson czterokrotnie w drugiej części trafiał do siatki Adama Morawskiego, zatem gospodarzom towarzyszyła presja. Trafienia zapisywali również Sergei Kosorotov, Aleks Vlah oraz zawodnicy średniego rzędu płockiej drużyny, ale deficyt było coraz trudniej zmniejszać. W 48. minucie spotkania napięcie nieco opadło, kiedy do drugiej karty zobaczył Michał Daszek. Wkrótce potem wynik ostatecznie został przesądzony – Industria utrzymała prowadzenie i wygrała 30:25.
W składzie ORLEN Wisły Płock najskuteczniejszy okazał się Melvyn Richardson z siedmioma bramkami. Po cztery gole zdobyli Sergei Kosorotov, Mitja Janc, Michał Daszek i Lovro Mihić, natomiast Gergo Fazekas dodał dwa trafienia. Po jednej bramce zapisali sobie Miha Zarabec, Samoila oraz Arkadiusz Szita. Ważnym wsparciem była gra w obronie Torbjorna Bergeruda.
Po stronie gości najlepszy okazał się Arciom Karalek, który zdobył pięć bramek. Po cztery trafienia na koncie Aleksa Vlaha, Aleksa Dujszebajewa oraz Piotra Jarosiewicza. Trzy bramki przypadły Dylanowi Nahiemu, dwie Danielowi Dujszebajewowi, zaś po jednej zanotowali Piotr Jędraszczyk, Benoit Kounkoud, Arkadiusz Moryto, Jorge Maqueda, Michał Olejniczak oraz Theo Monar. Stały słupem był bramkarz Klemen Ferlin.
Rywalizacja o Mistrzostwo Polski między tymi zespołami wciąż trwa. Mimo porażki ORLEN Wisła Płock pozostaje w grze o końcowy triumf – przed nimi co najmniej drugi mecz tej serii. Sfałszowanie wyniku przez Industrie w pierwszym starciu pokazuje, że będą to zaciętę walki do ostatniej sekundy rozgrywanych spotkań. Obie drużyny otrzymały po 12 minut kary w trakcie całego meczu, co świadczy o jednakowym, surowym podejściu arbitrów do regulowania przebiegu zawodów.
Źródło: SPR Wisła Płock