Mam NEWSA! Reklama Kontakt Dołącz do nas
Strona główna Polityka Nie dla podwyżek, tak dla wydatków" – polityczna hipokryzja czy brak odpowiedzialności?
Nie dla podwyżek, tak dla wydatków" – polityczna hipokryzja czy brak odpowiedzialności?
Polityka Legionowo

Nie dla podwyżek, tak dla wydatków" – polityczna hipokryzja czy brak odpowiedzialności?

Rada Miasta Legionowo stoi przed decyzją dotycząca podwyżki opłat za gospodarowanie odpadami. Projektowana zmiana wynosi zaledwie 3 złote miesięcznie na osobę – dla rodziny czteroosobowej to 12 złotych, co odpowiada cenie dwóch kilogramów wczesnych ziemniaków. Mimo iż kwota wydaje się symboliczna, stanowi ona przyczynek do szerszego sporu o finansowaniu systemu gospodarki odpadami i odpowiedzialności budżetowej miasta.

Spór o warszawskie śmieci nie toczy się wyłącznie o wysokość stawek. W tle znajduje się fundamentalne pytanie: czy system gospodarka odpadami ma się bilansować samodzielnie, czy też ponosić straty pokrywane z innych dziedzin budżetu miasta. To pytanie prowadzi do narastającego konfliktu między dwoma stanowiskami – jedno upatruje zagrożenia w dotkach mieszkańców, drugie wskazuje na realne konsekwencje finansowe braku działania.

Prezydent Bogdan Kiełbasiński przez długi czas celowo unikał podnoszenia podatków i opłat lokalnych, nawet o poziom inflacji. Taką decyzję podjął świadomie, chcąc chronić mieszkańców przed ogólnym wzrostem obciążeń finansowych. Jednak system gospodarki odpadami – zgodnie z przepisami prawa – musi się bilansować. Dlatego proponowana zmiana dotyczy wyłącznie tego obszaru, a nie wszystkich opłat czy podatków miejscowych. Konkretnie, projekt uchwały ratusza przewiduje wzrost opłaty w następujący sposób: osoba samotna zapłaci 3 złote więcej miesięcznie, rodzina dwuosobowa 6 złotych (tyle co dwa litry mleka), trzyosobowa 9 złotych (odpowiednik dwóch kilogramów cukru), czteroosobowa 12 złotych (dwa kilogramy wczesnych ziemniaków), zaś pięcioosobowa 15 złotych (około dziesięciu jajek).

Te kwoty mogą wydawać się marginalne w skali domowych budżetów, ale problem polega na tym, co może się stać, jeśli rada miasta nie podejmie decyzji. Bez korekty opłat system gospodarki odpadami będzie wymagać dopłaty w wysokości około 1,75 miliona złotych z budżetu miasta już w 2026 roku. To oznacza, że pieniądze trzeba będzie znaleźć w innym miejscu – za sprawą bytu trzeba będzie wstrzymać lub ograniczyć inwestycje, remonty i usługi publiczne. Inny radny sugerował pozyskanie środków z promocji miasta, jednak jak trafnie zauważa się w stanowisku ratusza, tworzenie materiałów promocyjnych to umiejętność, a nie generator dodatkowych wydatków.

Sytuacja komplikuje się perspektywą najbliższych dwóch lat. Na 2027 rok zaplanowana jest budowa pełnoprawnego Punktu Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych (PSZOK-u), którego koszt szacuje się na około 4 miliony złotych. Łącznie brak decyzji dziś oznacza obciążenie budżetu miasta na poziomie 7,5 miliona złotych do końca 2027 roku. To konkretne pieniądze, które trzeba będzie gdzieś zabrać z innych zadań.

Prezydent Kiełbasiński podkreśla, że obecna propozycja nie jest nową podwyżką w klasycznym tego słowa znaczeniu. Stanisław to próba nadrobienia zaległości finansowych w minimalnym zakresie. Przez wiele lat opłaty za odpady nie były dostosowywane do realnych kosztów systemu, co skutkowało narastającą luką finansową. Proponowana korekta ma zatamować ten proces.

Rada miasta zmaga się jednak z bagażem przeszłości. Urząd Miasta Legionowo już dzisiaj płaci za błędy z wcześniejszych lat. Przykładem jest sprawa Centrum Komunikacyjnego – miasto zobowiązane jest zapłacić 11 milionów złotych odszkodowania, przy ryzyku, że kwota ta wzrośnie do 22 milionów złotych. Na dzień dzisiejszy 9 milionów złotych zostało już zapłacone. To realne środki, które ograniczają możliwości działania miasta w bieżącym roku budżetowym.

Do tego dochodzą dalsze zobowiązania, które zaciągnęły się na lata. Legionowo ma 7,5 miliona złotych zaległości z tytułu użytkowania wieczystego. Brak szybkiej reakcji przez lata doprowadził do sytuacji, w której dzisiaj możliwości odzyskania tych środków są bardzo ograniczone, a dług rośnie. To kolejny przykład tego, jak zaniechania z przeszłości tworzą problemy dla bieżącego zarządzania miastem.

Oznaki zaniedbań widoczne są w wielu sektorach. Placówki edukacyjne wymagają pilnych remontów na łączną kwotę około 54 milionów złotych. To nie są nowe inwestycje czy rozbudowy – to nadrabianie tego, czego nie robiono przez lata. Jednocześnie miasto mierzy się z brakiem miejsc na cmentarzu, co wymaga wykupienia działek za ponad 1,6 miliona złotych, przy czym jedna sprawa związana z tym tematem jest w toku sądowym. Do tego dochodzi wspomniana już budowa nowego PSZOK-u za około 4 miliony złotych. Wszystkie te zagadnienia znane są miastu od lat, ale systematycznie odkładane były na "kiedyś".

Brak korekty opłat za odpady nie oznacza braku kosztów – oznacza jedynie ich przeniesienie na inne obszary budżetu. W praktyce może to skutkować bardzo konkretnymi wyborami. Urząd przygotował listę możliwych konsekwencji, jeśli rada miasta uzna, że wciąż nie ma potrzeby podwyższać opłaty za śmieci. Mogą to być: ograniczenie remontów ulic i chodników, wstrzymanie modernizacji szkół, zmniejszenie skali programów społecznych i profilaktycznych, odkładanie likwidacji dróg gruntowych, oraz rezygnacja z części inwestycji infrastrukturalnych. To konkretne decyzje, które trzeba będzie podjąć w ramach pracy nad budżetem na kolejny rok.

Opposition wobec proponowanego wzrostu opłat pochodzi z dwóch stron sceny politycznej. Wspólne oświadczenie radnych z Klubu Porozumienie Samorządowe oraz Koalicji Obywatelskiej w Radzie Miasta Legionowo zakłada sprzeciw wobec podwyżki opłaty za gospodarowanie odpadami. Argumentacja skupia się na potrzebie ochrony mieszkańców oraz – jak wskazują radni – na dobrej sytuacji budżetu miasta, która miałaby pozwolić na sfinansowanie deficytu systemu z innych źródeł.

Tutaj pojawia się nierozwiązana niekonsekwencja. Prezydent Kiełbasiński podkreśla, że system gospodarki odpadami musi się bilansować zgodnie z obowiązującym prawem, a brak decyzji oznacza konieczność finansowania deficytu właśnie z innych obszarów budżetu. W efekcie pojawiła się polemika: ci sami radni, którzy sprzeciwiają się podwyżce opłat, jednocześnie zgłaszają wnioski o nowe wydatki i inwestycje. Pytanie brzmi jasno – skąd mają pochodzić pieniądze na realizację nowych projektów, jeśli miasta będzie musiała pokrywać stratę systemu odpadów z budżetu ogólnego?

Jak informowała Monika Jakubiak-Rososzczuk, rzeczniczka prasowa Urzędu Miasta Legionowo, wzrost opłaty o 3 złote miesięcznie to niewielka korekta w skali gospodarstwa domowego, ale element istotny dla stabilizacji systemu. Brak tej decyzji oznaczać będzie jednak konieczność finansowania deficytu i inwestycji z innych obszarów – albo dalsze pogłębianie presji na budżet miasta w przyszłości. W praktyce wybór nie dotyczy samej opłaty za śmieci, lecz szerszego podejścia do zarządzania finansami miasta: stabilizacja systemu dziś versus narastające koszty w przyszłości.

Rada Miasta Legionowo stoi przed klasycznym dylematem współczesnej polityki samorządowej. Z jednej strony chęć chronienia mieszkańców przed wzrostem opłat, z drugiej – konieczność zapewnienia funkcjonowania systemów komunalnych w zgodzie z prawem i rozsądkiem ekonomicznym. Decyzja padnie w Radzie Miasta, jednak jej konsekwencje poczuje każdy mieszkaniec Legionowa – niezależnie od tego, czy poprzez wzrost opłaty za śmieci, czy poprzez ograniczenia w innych sferach życia miasta.

Źródło: UM Legionowo