Ławki i stojaki będą czystsze
Sochaczew wraca do sprawdzonej metody walki z natłokiem ptaków w miejskich parkach. Do miasta powrócili sokolnicy, którzy będą płoszyć niechciane ptactwo aż do końca kwietnia – dokładnie przed rozpoczęciem okresu lęgowego. Prace prowadzone będą w czterech parkach na terenie miasta, a ich wartość wynosi 63 960 złotych.
Mieszkańcy miast doskonale wiedzą, jak uciążliwe może być zbyt duże zagęszczenie gawronów czy innych ptaków na terenach publicznych. Zaśmiecone ławki, pobrudzony sprzęt na placach zabaw, uszkodzone zabytkowe elementy małej architektury – to konsekwencje, z którymi borykają się samorządy w całej Polsce. W Sochaczewie problem ten przybrał na tyle na sile, że urząd miasta zdecydował się na systematyczne działania. Aby rozwiązać to zagadnienie w sposób humanitarny i w pełni zgodny z przepisami prawa, sochaczewski samorząd zlecił specjalistyczną firmę zajmującą się płoszeniem ptaków.
Pracami zajęła się spółka Polfalcon kierowana przez Piotra Michałę z miejscowości Kanie. Firma wygrała przetarg rozpisany przez urząd miasta na podstawie umowy zawartej w drodze konkurencyjnego postępowania. Sokolnicy regularnie odwiedzają cztery wskazane lokalizacje: parki przy ul. Traugutta, Chopina, teren przy szkole muzycznej oraz plac Obrońców Sochaczewa. Prace, które rozpoczęły się kilka tygodni temu, będą prowadzone intensywnie do ostatniego dnia kwietnia, aby zdążyć przed okresem, w którym ptaki zaczynają tworzyć gniazda.
Metoda sokolnicza, którą zastosowano w Sochaczewie, opiera się na całkowicie naturalnym mechanizmie – instynkcie samozachowawczym ptaków. Sokolnicy odstraszają niepożądane gatunki, takie jak kruki czy gołębie, wykorzystując ptaki drapieżne. Poprzez symulowanie polowania na ptaki, które chcemy płoszyć, drapieżniki wywołują u nich przeświadczenie, że dany obszar stał się terytorium łowieckim – niebezpiecznym dla nich miejscem. W efekcie ptaki naturalnie przenoszą się w inne rejony miasta. Co istotne, cała procedura jest całkowicie bezpieczna dla zwierząt. Symulacja ataku ma wyłącznie odstraszać; płoszonym ptakom nie dzieje się żadna krzywda.
Ptaki wykorzystywane do tego celu pochodzą z profesjonalnych hodowli, a każdy sokolnik musi posiadać nie tylko doświadczenie, ale także formalne uprawnienia. Zgodnie z wymogami prawnymi, pracownicy firmy muszą dysponować świadectwem ukończenia specjalistycznego kursu oraz uprawnień wydanych przez Polski Związek Łowiecki. Dodatkowym gwarantem prawidłowości prowadzonych działań jest nadzór ornitologiczny, który towarzyszy pracom w parkach Sochaczewa.
Urząd miasta sięgnął po tę metodę świadomie – wcześniejsze doświadczenia wykazały jej wysoką skuteczność. Pracownicy samorządu pamiętają stan, w jakim znajdowały się parkowe alejki, ławki czy stojaki na rowery zanim sokolnicy pojawiła się w mieście po raz pierwszy. Problem był na tyle poważny, że jego rozwiązanie wymagało profesjonalnego podejścia. Teraz, po kilku latach funkcjonowania tego rozwiązania, Sochaczew ponownie sięga po sprawdzoną strategie, licząc na podobnie dobre rezultaty jak w przeszłości.
Źródło: UM Sochaczew